Kara czy nagroda?

Sobota. Budzę się pierwszy i przytulam do pleców Łasicy. Mruczy coś niezrozumiałego pod nosem. Jest bardzo ciepła. Śpi jak zwykle tylko w majtkach i luźnej koszulce. Jedną nogę ma wyprostowaną, a drugą zgiętą w kolanie, podciągniętą pod brzuch. 

Lubię dotyk jej ciała, gładkich i ciepłych ud. Lubię kłaść rękę na biodrze albo udzie – pieścić jej krągłości. Lubię ją właśnie taką: zaspaną, na pograniczu jawy i snu. Wygląda wtedy jak bezbronny kociak. Nieraz tylko miziam ją, delikatnie i powoli wyjmując ją z objęć Morfeusza. Innym razem pragnę czegoś więcej…

Łasica leży nieruchomo i mruczy, gdy moja ręka sunie pod koszulkę i ujmuje, gładzi, lekko ściska piersi, najpierw jedną, a potem drugą. O poranku są zupełnie inne niż wieczorem. Przelewają się w palcach, są o wiele delikatniejsze. Ważę ich ciężar w dłoni. 

Już po chwili mam figlarne myśli. Jestem gotowy. Ale tego poranka muszę obejść się smakiem. Gdy tylko Łasica czuje mój twardy członek na udzie, odsuwa się i mówi, że nie ma ochoty. Nie nalegam, choć jestem trochę zawiedziony. 

Liczyłem na coś więcej w Dniu Chłopaka. Oczywiście później nie ominął mnie miły upominek, ale pewien niedosyt pozostał. 

Po długim i męczącym dniu (praca, zakupy) położyliśmy się do łóżka dopiero późnym wieczorem. Dodatkowo oboje byliśmy zmęczeni po całym tygodniu i chciało się nam spać. Po moich figlarnych myślach sprzed kilkunastu godzin nie pozostał nawet cień. 

Po prostu przytuliliśmy się do siebie. …i zaczęliśmy całować. Zrazu delikatnie i nieco leniwie. Wiem, jak to dziwnie brzmi, ale początkowo bez podtekstu. Łasica miała zamknięte oczy i była raczej bierna: przyjmowała moje pieszczoty z półuśmiechem. Całowałem jej wargi, kąciki ust, raz górną wargę, raz dolną, to znów nos lub powieki, potem czoło i policzki, a skończywszy na szyi i okolicy uszu. Zaczęła się śmiać – moja broda łaskotała ją w szyję. Wkurzyłem się. Tym jej śmiechem, ale przede wszystkim biernością. Chyba w głębi duszy znowu liczyłem na coś więcej.

Postanowiłem zrobić coś, czego nie lubi. Bez ogródek wsunąłem dłoń w jej majtki i… tu pierwsze zaskoczenie – dziurka była wypełniona sokiem. Teraz gdy przypominam sobie, co czułem, wsuwając palce między jej wargi, robi mi się ciepło. Co do zasady uwielbiam, gdy Łasica jest mokra już po chwili gry wstępnej, albo nawet przed nią, ale tym razem czułem się zawiedziony. To miał być mój dzień; Łasica miała zająć się mną! A tymczasem to ona była gotowa i czekała na moje pieszczoty.

Zamiast zachwytu, poczułem lekki żal. Pomyślałem, że powinna zostać ukarana – powinienem ją zerżnąć. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Odwróciłem ją na brzuch. Ściągnąłem majtki z pupy, ale tylko do kolan. Zrobiłem tak specjalnie, ponieważ wiem, że tego nie lubi. Nie znosi, gdy zsuwam majtki tylko do kolan i zostawiam tak. Czuje się ograniczona. Nie lubi być nawet trochę skrępowana. Tym razem nie zdążyła mnie zganić, bo szybko rozebrałem się i usiadłem za nią. Byłem sztywny i sterczący. Na główne penisa lśniły pierwsze kropelki soku. Wszedłem w nią bez ostrzeżenia. Mimo że bardzo mokra, nie była jeszcze przygotowana – jęknęła i zaczęła mnie strofować. Zwolniłem, trochę, ale tylko trochę. Była tak ciasna i mokra, było mi tak przyjemnie, że nie chciałem zatrzymywać się ani na chwili. Wchodziłem w nią na połowę długości, jednostajnym ruchem. Podniosła się na rękach, dzięki czemu mogłem w końcu pieścić piersi. Chociaż słowo „pieścić” nie oddaje tego, co z nimi robiłem. Raczej zabawiałem się nimi, miętosiłem i ściskałem. Lekko szczypałem sutki, trochę ciągnąłem za nie. Nie skarżyła się, że jest jej niewygodnie, czy że jestem zbyt obcesowy. Wręcz przeciwnie, uniosła pupę i wypięła ją na moje powitanie, na tyle, na ile pozwalała na to niewygodna dla niej pozycja. 

Poruszałem się w niej coraz swobodniej, więc i wchodziłem coraz głębiej. Każde moje pchnięcie przyjmowała z ochotą, wychodząc naprzeciw – unosząc biodra i czekając na kolejny mój ruch. Wystarczyło kilka minut i doszła.

I tu zostałem zaskoczony po raz drugi. Łasica nie miała dosyć. Widziałem, że jest wyczerpana: nie unosiła bioder i nie wypinała słodkiej pupy, jak wcześniej, ale przyjmowała moje głębokie pchnięcia z dużą satysfakcją. Była trochę ciaśniejsza, ale, jak się domyślałem, nie na tyle, żeby moje ostre pchnięcia sprawiały jej ból. Wchodziłem w jej dziurkę zdecydowanie i bez mała na całą długość. Soki wypełniały wnętrze cipki – gdy wchodziłem w nią, pojawiał się przyjemny dla ucha, charakterystyczny chlupot. Do tego, po którymś pchnięciu, gdy wyjąłem swoje narzędzie z ciasnej dziurki, zauważyłem, że jest na nim odrobina białego jakby mleka. Rozprowadziłem go po członku – był lepki i gęsty. Chwyciłem dłonią za pupę Łasicy i lekko rozwarłem jędrne pośladki, aby mieć lepszy widok na cipkę i wszedłem w nią gwałtownie tak głęboko, jak tylko mogłem. Moja kochanka jęknęła głośno.

Byłem tak bardzo podniecony widokiem mokrej pupy i cipki, przyjemnym jęczeniem, ale też trochę wkurzony, że moja „kara” sprawia tyle przyjemności Łasicy, dlatego mój penis był tak sztywny i duży, jak nigdy wcześniej tego wieczora. Jedyne, o czym myślałem w tamtej chwili to własna przyjemność oraz… opóźnienie momentu kulminacyjnego dla Łasicy. Oczywiście nie chodziło i o to, aby nie osiągnęła szczytu. Po prostu nie chciałem, żeby doszła – zbyt szybko. Jej „karą” było to, że ja zdecyduję, kiedy osiągnie rozkosz, a nie ona sama. Pragnąłem zerżnąć moją ukochana Łasicę dla własnej przyjemności.

Naga brunetka z ręką między udami, robi sobie dobrze

Gdy zagłębiałem się w jej miękkie ciało, czułem pulsujące gorąco wewnątrz cipki. Chwyciłem mocno za oba pośladki i wbijałem się w rozkoszną dziurę z całej siły. Pieprzyłem ją, a ona… nic. Oczywiście jęczała głośno, sapała cudownie i stękała w odpowiedzi na każde moje pchnięcie, ale nie sięgała ręką do swoje łasicy, aby przyspieszyć finał. Nie prosiła o więcej, nie błagała o to, abym skończył. A ja tak chciałem mieć władzę nad nią! 

Chwyciłem ją za biodra – musiało ją to boleć, ale nie dała po sobie poznać – i tak mocno, jak tylko mogłem wbijałem się w jej ciało. Potem ująłem ją za talię i przycisnąłem do materaca i rżnąłem jeszcze szybciej, choć nie sądziłem, że jestem w stanie. Słyszałem tylko chlupot, jęczenie i głuche mlaśnięcia, dźwięk ciała uderzającego o ciało.

Nie wytrzymała. Sięgnęła ręką w kierunku podbrzusza. Ale ubiegłem ją i chwyciłem za nadgarstek. Próbowała uwolnić dłoń, ale wykręciłem jej rękę do tyłu i przycisnąłem do pleców. Odwróciła głowę w moim kierunku i rzuciła gniewne spojrzenie – o to mi właśnie chodziło. Wreszcie triumfowałem!

Miałem cudowne poczucie władzy. Drugą ręką chwyciłem Łasicę za włosy i pociągnąłem do tyłu. Było jej bardzo niewygodnie, ale nie skarżyła się, wiedząc, że tylko na to czekam. Możliwe, że czuła nawet trochę ból, choć oczywiście nie chciałem być brutalny, a jedynie dominujący. Gdy pociągałem ją za głowę do tyłu, sapała jeszcze bardziej i jeszcze głośniej. Miała zamknięte oczy i szeroko rozwarte usta. Płatki jej nozdrzy unosiły się to opadały, w intensywnym oddechu. Na czole pojawiały się zmarszczki. Wargi miała duże i nabrzmiałem, wyglądały na niemal czarne w półmroku. W tamtej chwili marzyłem o tym, by się rozdwoić albo… mieć towarzysza. Pieprzyłbym jej cipkę, a jednocześnie wkładał w te słodkie, napęczniałe usteczka nabrzmiałego penisa tak, żeby nie mogła złapać tchu. Chciałbym wbijać się głęboko w jej buzię i spuścić w ustach, a jednocześnie pieprzyć od tyłu, wypełnić całą pulsującą cipkę ciepłym i obfitym sokiem.

Zapomniałem się w tych fantazjach i straciłem koncentrację. Tylko na to czekała. Drugą rękę wsunęła pod biodra i zaczęła sobie pomagać. Puściłem włosy i chciałem wyciągnąć dłoń siłą, ale było już za późno. Gdy chwyciłem jej przedramię, czułem, jak poruszają się pod skórą mięśnie. Pieściła się mocno i szybko, tak bardzo chciała poczuć ulgę. Wysapała, żebym ją puścił. Zrobiłem to posłusznie. Była blisko szczytu, chciała poczuć się bardziej komfortowo. Zwolniłem i spłyciłem ruchy, aby nie przeszkadzać. Ale i móc podziwiać najpiękniejsze, najbardziej rozczulające widowisko, jakie mężczyzna może oglądać. 

Jęczała przeciągle i jakby bez tchu. Głośno przełykała ślinę. Czułem, że zaraz się skończy. Była tak cudownie piękna: jej ciało wygięło się w łuk, naprężone mięśnie. Pupa zwarła, uda zesztywniałe, skóra lśniła białą szarością w półcieniu. Naraz Łasica zastygła w bezruchu i ucichła. By po chwili jęknąć długo, powoli, z ogromną ulgą i długim westchnieniem. Opadła bez sił na poduszkę, głośno oddychając.

Skończyłem w kilka chwil po niej. Te wszystkie doznania wizualne, dźwiękowe i zapachowe (czułem słodką woń soku i potu) to było już za wiele dla mnie. Wystarczyło kilka mocniejszych pchnięć i… rozpłynąłem się w niej. 

Wyszedłem ostrożnie z niej i położyłem się obok, sapiąc głośno. Byłem zmęczony, ale to Łasica była wyczerpana. Odwróciła głowę w moją stronę i patrzyła zamglonym wzrokiem. Miała rozwichrzone włosy, które opadały na twarzy. Pocałowałem ją w ramię. Skóra była bardzo ciepła. I uśmiechnąłem się szelmowsko. 

Przykryłem ją kołdrą. Zasnęła w takiej pozycji, w jakiej ją zostawiłem. Zasnęła naga, co prawie jej się nie zdarza.

Napisz, co myślisz!

Specify a Disqus shortname at Social Comments options page in admin panel





Na logo znajduje się fuksjowy napis Rozkosznik.