Długa bezsenna noc

Lubimy aktywny wypoczynek. Dlatego w czasie sierpniowego urlopu pojechaliśmy na wycieczkę rowerową na Mazury. Każdego dnia pokonywaliśmy ok. 50–60 km na rowerach, podziwiając urokliwe lasy i piękne jeziora. Wieczorami wracaliśmy do bazy, przytulnego gniazdka w niewielkim pensjonacie. Po odświeżeniu się, kolacji i krótkim spacerze, zazwyczaj od razu kładliśmy się spać. I po dniu pełnym wrażeń, zdrowo zmęczeni, niemal natychmiast zapadaliśmy w głęboki sen. Do czasu.

Pod koniec pobytu, gdy położyłem się do łóżka, tknęło mnie dziwne przeczucie. Wydawało mi się, że coś odróżnia ten wieczór od poprzednich. Nie mogłem tylko uzmysłowić sobie, co to mogło być. Może godzina była zbyt wczesna? Nie, to nie to.

Z zamyślenia wyrwało mnie „dobranoc” Łasicy. Nie czekając odpowiedzi, odwróciła się do mnie plecami. Również życzyłem jej dobrej nocy i odwróciłem się na prawy bok, tyłem do niej. Próbowałem zasnąć – na próżno. Łasica wciąż się wierciła, nie mogąc znaleźć idealnej pozycji. Miękki materac sprawiał, że każdy jej ruch odczuwałem w dwójnasób.

W końcu nie wytrzymałem i odwróciłem się twarzą w jej stronę. Po chwili ona zrobiła tak samo. Było ciemno, ale leżeliśmy na tyle blisko, że bez trudu sięgnąłem do jej twarzy. Pogładziłem ją po policzku i włosach. Wyczułem maskę na oczach. Już miałem się odezwać, aby zapytać, dlaczego nie może spać, gdy coś mnie tknęło. Nie wiem, co to było – na poły mityczne feromony, szósty zmysł czy cokolwiek innego.

Piękna kobieta leży na łóżku

Włączyłem lampkę nocną i przyjrzałem się z uwagą Łasicy. Leżała tak, jak lubi najbardziej: na prawym boku, z lewą nogą podciągniętą ku pierci. Wydało mi się trochę dziwne, że mimo włączonej klimatyzacji, wciąż leżała na wpół odkryta.

Nie myśląc wiele sięgnąłem ku jej piersi. Miałem je w dłoni (i ustach) dziesiątki razy, ale za każdym razem, gdy je dotykam po raz pierwszy danego wieczoru, przeszywa mnie dreszcz rozkoszy. Za każdym razem poznaję je na nowo i od nowa uczę się, jak są miękkie, jędrne i delikatne.

Chwilę pocierałem je przez cienką (i luźną) koszulkę, której Łasica używała jako piżamy. Gdy wyczułem twardy guziczek, nie wytrzymałem: podwinąłem materiał i wreszcie je zobaczyłem. Zwisały, nieco się wydłużając. Z przyjemnością ująłem najpierw jedną, potem drugą. Pośliniłem palce i drażniłem ciemne guziczki.

Sam byłem trochę zdziwiony, ale od razu przeszedłem do zdecydowanych pieszczot. Ściskałem, ugniatałem, szczypałem sutki, nawet pociągałem za nie – słowem obchodziłem się z nimi bardzo niedelikatnie. Robiłem to, na co często mam ochotę, ale nie mogę, bo wiem doskonale, że sprawia to zbyt duży ból Łasicy (przynajmniej w czasie gry wstępnej). Tym razem było całkiem odwrotnie – im bardziej obcesowy byłem, tym głębsze pomruki i dłuższe westniechnia wydawała.

Przybliżyłem twarz, aby posmakować jej słodkiej skóry. Objąłem ustami sutek, delikatnie wziąłem go między zęby i ścisnąłem. Potem długo i zachłannie lizałem jego ciemną obwódkę.

Łasica odwróciła się na plecy i zsunęła kołdrę do bioder. Była gorąca. Podwinąłem koszulkę i wróciłem do pieszczot piersi. Całowałem bliższą, najpierw u podstawy, potem sunąłem językiem ku górze. Drugą ściskałem dłonią, pocierałem sutek kciukiem. Klepałem. Delikatnie „policzkowałem”. W słabym świetle lampki nocnej sterczące sutki wyglądały jak duże czarne kamyki.

Łasica wciąż miała opaskę na oczach. Oddychała głęboko z lekko rozwartymi ustami. Przy bardziej intensywnych pieszczotach pojękiwała i wzdychała. Ciemne, powiększone usta wyglądały bardzo apetycznie. Skosztowałem ich. Najpierw delikatnie – były miękkie i wilgotne. Odwzajemniła mój subtelny pocałunek. Ale ja nie chciałem być delikatny – wsunąłem język, wepchnałem go na całą długość i spenetrowałem wnętrze jej ust. Zmusiłem do ssania. W międzyczasie mocno ściskałem pierś. A Łasica przyjmowała wszystkie moje obcesowe poczynania z westchnieniami rozkoszy. Jęczała, gdy jednocześnie ściskałem sutek i wpychałem język do jej ust tak głęboko, że nie mogła oddychać.

Wylizałem jej twarz, usta, wypieściłem szyję, płatki uszu i wróciłem do piersi. Najpierw całowałem dolinę między nimi, a potem łapczywie ssałem i lizałem to jedną, to drugą.

Serce waliło mi jak najęte, czułem pulsowanie w spodenkach. Moja kochanka była tak jędrna, tak ponętna, a z drugiej strony tak bierna – to wszystko działało na mnie jak płachta na byka. Chciałem ją zjeść, posiąść.

Błyskawicznie rozebrałem się do naga. Mój trzonek sterczał boleśnie, suchy, nabrzmiały, wyposzczony. Miałem dwa pomysły, jak go użyć. Najpierw pomuskałem nim piersi, wodziłem główką wokół ciemnego guziczka, dogadzałem sobie pocierając wędzidełkiem o sterczący sutek, „biłem” nim pierś jak maczugą. Błysnęła mi myśl, by wsunąć się między nie i spróbować seksu hiszpańskiego, ale ostatecznie wybrałem coś innego.

Uklęknąłem obok jej głowy. Rozkoszowałem się słodką dominacją: wilgocią jej ust i rozgrzanym ciałem. Łasica powoli poruszała głową, pieszcząc mnie ustami. Wiła się pod wpływem mojego dotyku, zrzuciła kołdrę do kolan, jakby ją parzyła i uniosła biodra. Wiedziałem doskonale, czego pragnie. Jednak było mi zbyt dobrze w jej ciepłych ustach. Miałem nadzieję, że sama wsunie dłoń z tymi swoimi seksownymi, długimi palcami pod majteczki i zacznie pocierać pachnącą różyczkę. Ukochana kobieta z dłonią w majtkach, sterczącymi sutkami i ze mną wypełniającym jej usta – czy może być piękniejszy widok?

Nie tym razem, niestety. Ujęła moją dłoń i pociągnęła ją między uda. Z niechęcią wysunąłem się z jej ust. Byłem niesamowicie wrażliwy. Choć w pokoju było bardzo ciepło, to poczułem nieprzyjemny chłód. Rzadko mi się to zdarza, ale tamtej nocy drżałem z podniecenia, mój trzonek wręcz pulsował, rozpaczliwie pragnąc wrócić do ciepłego i bezpiecznego wnętrza jej ust.

Zsunąłem wprawnym ruchem czarne majteczki razem z kołdrą. Gdy położyłem dłoń między jej udami, jęknęła głośno z ulgą, jakbym przyłożył zimny okład do jej gorącego czoła. Wiedziałem, że jest bardzo podniecona, ale i tak zaskoczyła mnie tym, jak wilgotna była. Słodki Jezu, jak mokra była jej cipka. Po chwili miałem całą dłoń w pachnącym soku. Wystarczył najsubtelniejszy mój dotyk, a z ust Łasicy wydobywały się głośne pojękiwania i przeciągłe westchnienia. Kilka sprawdzonych pieszczot i zaczęła jęczeć głośniej, a potem wić się z rozkoszy. Jej rozchylone usta nęciły. W panującym półmrok jej skóra jaśniała bielą, tylko sutki i wargi były czarne.

Czułem, że jest na krawędzi. Gdybym tylko zaczął całować czy ssać te czarne guziki, skończyłaby w kilka chwil. A tego nie chciałem. Pragnąłem ją męczyć, bawić się jej ciałem, dawać i zabierać. A przede wszystkim zakryć jej te cholerne usta, żeby tak nie jęczała bezczelnie, doprowadzając mnie do szału. Położyłem się obok i pocałowałem ją namiętnie. Nie odwzajemniła się tym samym. Ciągle była bierna, przyjmując pieszczoty z łapczywością nienasyconego kociaka, który pręży się cały i mruczy, żeby tylko otrzymać więcej i więcej.

Wkurzony zacząłem ją namiętnie całować: po szyi i twarzy, przystając na ustach. Wpiłem się w nie, wepchnąłem język tak głęboko, aż zaczęła się dusić. Poruszała głową, chcąc się uwolnić, ale docisnąłem dłonią jej głowę do poduszki. W końcu zaczęła mnie ssać, czasami lekko gryźć. Zesztywniałem jeszcze bardziej (o ile to w ogóle możliwe). Pocierałem jej cipkę mocniej, a nie było to łatwe – moja dłoń ślizgała po niej. Tłumione jęki były takie rozkoszne. Zwiększyłem nacisk na jej ciało – na czoło i cipkę. Usztywniłem język i zacząłem wbijać się nim, symulując ruchy członka. Nie mogła złapać tchu, więc jeszcze bardziej rozszerzyła usta. Słyszałem mokre chlupanie, stłumione jęki i uderzenia własnego serca. Łasica uniosła biodra, zastygła na ułamek sekundy i skończyła się w jednej, długiej chwili. Przez jej nagie ciało przeszły dreszcze orgazmu, aż opadła na posłanie. Pocałowałem ją mocno i przytuliłem.

Pozwoliłem odpocząć chwilę, a potem upomniałem się o swoje. Nie musiałem nic mówić, zapewne czuła jak mój członek pulsuje z podniecenia. Odwróciła się do mnie plecami i podkurczyła nogi, wypinając zachęcająco pupę. Choć przed chwilą szczytowała, wślizgnąłem się do jej rajskiej jaskini z zadziwiającą łatwością. Jak dobrze mi było! Jaką ulgę poczułem, gdy znalazłem się znowu w ciepłej, przytulnej dziurce, która była stworzona wprost dla mnie.

Chwyciłem ją za biodra i uderzałem w jej pupę tak mocno, jakbym chciał ukarać ją za wcześniejszy orgazm. Podparła się ręką, unosząc tułów, więc zyskałem łatwy dostęp do nabrzmiałych piersi. Chwyciłem obie i z szałem pocierałem sutki, ciągnąłem je i ściskałem. Miałem jeszcze sporo wigoru, ale byłem tak podniecony, że gdy tylko poczułem jej pierwsze skurcze, wiedziałem, że już po mnie. Gdy tylko poczułem, jak obejmuje mnie szczelnie w miłosnym uścisku, gdy usłyszałem, jak głośno jęczy z rozkoszy, już wiedziałem, że nie wytrzymam dłużej. Kilkoma mocnymi pchnięciami wbiłem się głęboko i wypełniłem ją obficie miłością i pożądaniem. Skończyłem tuż po niej. Bez słowa, bez żadnego pocałunku zmęczeni zasnęliśmy na kilka godzin.

Obudziłem się nad ranem. Dochodziła piąta a ja byłem nagi. Poranek z trudem wdzierał się do naszego pokoju przez szczelne zasłony. Łasica spała na lewym boku, odwrócona tyłem do mnie. Przed zaśnięciem wciągnęła koszulkę, ale nie założyła majtek. Widok jędrnej pupy i cudownych bioder rozbudził mnie do reszty. Poczułem, jak rośnie we mnie podniecenie. Przez chwilę wahałem się, czy zrobić pierwszy ruch, ale wątpliwości szybko rozwiała sama Łasica. Nie spała. Położyła się na brzuchu, twarzą w moją stronę. Wciąż miała maskę na oczach, więc nie widziała, że nie śpię.

Pocałowałem ją w policzek, a dłoń położyłem na pupie. Uśmiechnęła się, a potem zamruczała, gdy zsunąłem się niżej. Spomiędzy jej ud biło ciepło. Poczułem wilgoć – łasiczka wciąż była mokra. Zacząłem ją bezceremonialnie pocierać. Szybko wypełniła się sokiem. Drugą rękę wsunąłem pod biodra – Łasica uniosła je, aby ułatwić mi ruchy – i pieściłem jej perełkę. Nie musiałem długo czekać, by zamiast westchnień usłyszeć pojękiwania. Ku mojemu rozczarowaniu skończyła szybciej niż zdążyłem pomyśleć o kolejnych pieszczotach. Podwójna stymulacja była zbyt intensywnym doznaniem. Jej orgazm był krótki, ale intensywny. Długo nie mogła uspokoić oddechu.

Tymczasem ja wciąż pałałem niezaspokojoną żądzą. Mój trzonek sterczał boleśnie. Odszukała go po omacku dłonią (nadal miała opaskę na oczach) i zaczęła rytmicznie poruszać w górę i dół. Zmieniała tempo i siłę ucisku, potęgując moją przyjemność. A gdy zeszła niżej i objęła woreczek z kamykami zadrżałem z przyjemności. Naprzemiennie głaskała je i lekko drażniła paznokciami.

Pomimo ogromnej przyjemności, jaką mi sprawiała, chciałem czegoś więcej. Dlatego uklęknąłem przy jej głowie. Nie wiem, czy nie miała ochoty, nie wyczuła intencji czy po prostu bawiła się ze mną, ale nadal pocierała mnie tylko dłonią. Pochyliłem się nad jej głową, podpierając się ręką o materac z drugiej strony jej głowy. Wolną dłonią nakierowałem trzonek. Nie stawiała oporu, gdy wchodziłem w jej usta, ale też nie wykazała żadnej inicjatywy. Biernie przyjęła mnie do buzi, pozwalajac mi zagłębiać się coraz dalej. Z jednej strony ta bierność mnie irytowała, a z drugiej jeszcze bardzo podniecała. Byłem ciekaw, na ile mogę sobie pozwolić. Czułem przyjemne ciepło i wilgoć, delikatne wargi obejmowały mnie w połowie, a główka ocierała się o chropowaty język. Zamruczałem kilka razy i zacząłem wchodzić w nią, jakbym znajdował się miedzy jej udami. Oczywiście bardzo powoli i z wyczuciem, ale systematycznie coraz głębiej.

Zaczęła działać dopiero wtedy, gdy moje jęki zwiastowały już rychły finał. Muskała językiem główkę i wędzidełko, dociskała mnie do podniebienia. W końcu zaczęła ssać czubek. Od głębokiej penetracji przeszedłem do płytkich pieszczot. Lizała mnie lub ssała, a ja w tym czasie pomagałem sobie ręką. Poczułem jej dłonie na moich jądrach – ważyłą je, obejmowała oba, delikatnie pociągała. Niczego więcej nie potrzebowałem. Z ulgą skończyłem w jej ustach, a Łasica niespiesznie spijała mój sok, delikatnie, acz metodycznie oblizując główkę.

Jak się później okazało Łasica miała tego dnia owulację.

Napisz, co myślisz!

Specify a Disqus shortname at Social Comments options page in admin panel





Na logo znajduje się fuksjowy napis Rozkosznik.